Dziś prawdziwych Gnawa już nie ma?


Nazwa Gnawa ma dwa znaczenia w dzisiejszym Maroku: odnosi się do mniejszości, grupy etnicznej, jak i do religijnego bractwa Sufi. Nikt tak naprawdę nie wie na pewno skąd dokładnie wywodzi się słowo Gnawa. Sami Gnawa nie chcą być w łatwy sposób kategoryzowani i definiowani na sposób akademicki. Istotną kwestią jest fakt, że większość Gnawa nie potrzebuje empirycznej wiedzy, skąd pochodzi ich nazwa, żeby móc się zdefiniować. Prawdziwa wiedza Gnawa pochodzi z praktyki, nie teorii.

Pochodzenie nazwy owiane jest tajemnicą. Jedni twierdzą, że może pochodzić od berberskiego słowa kowal (popularne rzemiosło wśród niewolników), inni, że od berberskiego ignawen (niemi), bądź też słowa aguinaw (lub agenaou), oznaczającego czarnego (człowieka) – w tubylczym języku tamazight, którym posługiwali się zamieszkujący Saharę Berberowie. Fonologia tego terminu, zgodnie z zasadami gramatycznymi języka tamazight, przedstawia się następująco: Gnawi (liczba pojedyncza), Gnawa (wspólnota) i Gnawn (liczba mnoga, rzadko stosowana). Z kolei język berberski przyjął to słowo od nazwy ważnego w XII w. miasta Gana leżącego w dzisiejszym zachodnim Mali. Po arabsku Gana to Ghana lub Jenna a w języku portugalskim i francuskim Guinea lub Jenné. Inna znów koncepcja wysnuta przez francuskiego antropologa Bertranda Hella mówi, że termin ten bierze swój początek od Djinawa, nazwy nadanej mieszkańcom starożytnej Ghany. Inne popularne spekulacje łączą Gnawa ze zniekształceniem słowa Gwinea, innego subsaharyjskiego królestwa, lub też oznaczało „czarnych” w starożytnym Timbuktu. Niby podobnie – a jednak inaczej.

Jeszcze inne koncepcje mówią, że termin Gnawa wywodzi się od słowa Gna, które w języku bambara oznacza wioskę, lub Kanawa w języku hausa-fulani, które określało mieszkańców Kano, stolicy Emiratu Hausa-Fulani, przez wieki będącego sojusznikem Maroka, zarówno w kwestii religijnej, ekonomicznej, jak i obronnej (tę opinię potwierdza wielu Gnawa: Essaouira Gnawa Maalems, Maalem Sadiq, Abdallah Guinia i inni). Język marokański często zastępuje „K” literą „G”, dlatego Kanawa zwani byli w Maroku Gnawa.

Gdzieś w Maroku.
Pomiędzy afrykańskim szamanizmem a islamem.
Pomiędzy pierwotną tradycją a współczesnością.
Na skrzyżowaniu globalizmu.
Odnajdziesz Gnawa.
Mistycznych Muzyków-Uzdrowicieli z Maroka.

Gnawa, jako grupa etniczna, z czasem stała się częścią bractwa Sufi z Maghrebu. Członkowie tej grupy zachowali swoje tradycje przez wieki i biorą udział w ceremonii duchowego opętania lila derdeba.

Współcześni muzycy Gnawa (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Współcześni muzycy Gnawa (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Gnawa doszukują się swoich korzeni wśród czarnych niewolników i żołnierzy, którzy ponad 500 lat temu przybyli z Afryki Subsaharyjskiej w karawanach handlowych przemierzających Saharę. Członkowie tej grupy etnicznej uważają, że wywodzą się z rejonu Sahelu leżącego w Afryce Zachodniej i Centralnej. Mieszkańcy Sahelu od dawna utrzymywali intensywne kontakty handlowe i polityczne z państwami Maghrebu, zwłaszcza z Algierią.

Po śmierci Mahometa w 632 roku, islam szybko rozprzestrzenił się po świecie. Sufizm – mistyczny wymiar islamu – był w Afryce kluczowy dla tego gwałtownego rozwoju, gdyż dzięki niemu wiele miejscowych popularnych wierzeń i rytuałów religijnych, jak kult świętych, śpiew, taniec czy chodzenie po ogniu, łatwiej zaadaptowało islam. Efekty takiej popularyzacji islamu są odczuwalne do dziś, a Gnawa są produktem tego synkretyzmu.

Gnawa, w przeciwieństwie do wielu innych odłamów islamu, czy samego islamu – nie mają żadnego bezpośrednio związanego z ich powstaniem założyciela-świętego. Ta luka wypływa z ich korzeni. Niewolnicy Gnawa, w odpowiedzi na brak jedności między nimi, stworzyli symboliczny związek z najbardziej popularnym niewolnikiem w islamie: Bilalem – czarnym, wyzwolonym niewolnikiem z Etiopii, który stał się towarzyszem Proroka i pierwszym muezinem.

Gnawa to kultura oralna, nie posiadają więc oni zapisów swojej historii. Ich dzieje przekazywane są w pieśniach, które śpiewają, ich rytuałach i opowieściach. Nie jest więc dziwnym, że historia Gnawa pełna jest tajemnic i metafor. Dla wielu Gnawa, historia jest żywą historią, która istnieje w obecnych przejawach codziennych gestów i interakcji – nie jest więc ona wielkością, którą można zobiektywizować, ale jakością, która jest doświadczana.

Znaczna część repertuaru Gnawa składa się z pieśni, które opowiadają o przezwyciężeniu niewolnictwa. Słowa poniżej w kilku prostych zdaniach opowiadają historię, jak Gnawa sprowadzeni zostali do Maroka. Ostatni wers jest kluczowy do zrozumienia, w jaki sposób sytuują oni siebie w islamie i społeczeństwie marokańskim: otrzymali szczególne moce – baraka:

Przywiedli nas z Sudanu
Przywiedli nas z Gwinei
Sprzedali nas Arabom
Przywiedli nas, ludzie Allaha
Przywiedli nas w workach z ziarnem
Przywiedli nas jako niewolników
Ale nie wiedzieli, że mamy Baraka

Niewolnictwo dało Gnawa poczucie własnej wartości i godności, które sprawiły, że nie asymilowali się z resztą społeczności. Wielu niewolników wywodziło się ze znamienitych rodów i było doskonale wykształconych, wobec czego pracowali w pałacach. Zdawali więc sobie sprawę z tego, że byli wysoko cenieni – mieli coś, czego pozbawiona praw reszta populacji nie mogła się domagać. Z drugiej jednak strony nie wszyscy niewolnicy mieszkali w pałacach. Przez wieki marginalizowani, Gnawa wciąż mają mentalność z jednej strony rozrzutności, z drugiej strony braku. Żyją, jakby miało nie być jutra. Zmysłowa moc ich rytuałów wyraźnie pokazuje ten głód.

Maroko ma niesamowicie bogate i zróżnicowane społeczeństwo. Istnieje tam niezliczona liczba kultur i tradycji, m.in. Joruba z Afryki subsaharyjskiej, arabska, berberska (rodowitych mieszkańców Maroka), francuska, hiszpańska, angielska i żydowska – by wymienić zaledwie kilka z nich. Nie jest więc zaskoczeniem, że Gnawa są odbiciem tej kulturowej płynności. Rozsiani są po całym Maroku, jednak cztery główne centra kultury Gnawa to As-Sawira, Marrakesz, Casablanca i Tanger.

Współcześni muzycy Gnawa (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Współcześni muzycy Gnawa (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Wielu Gnawa uległo radykalnej przemianie w ciągu ostatnich kilkunastu lat i z marginalizowanej subkultury przeszli do “oficjalnej” marokańskiej kultury. Przyczyną było odkrycie ich muzyki przez zachodnich miłośników dźwięków z różnych rejonów świata. Społeczność Gnawa próbuje zaadaptować swoją tradycję do zmieniającej się szybko współczesności.

Współczesna historia Gnawa wynika ze znanego wzoru wpisanego w historię niezliczonych populacji walczących o przetrwanie i radzenie sobie ze zmianami narzuconymi przez wymogi kultury zachodniej i zachodniego kapitalizmu. Zmiany te przekształciły samowystarczalne ekonomie lokalne w ekonomie eksportujące swoje dobra i usługi do świata zachodniego. Wzrost turystyki jest jedną z konsekwencji tej nowej globalnej wymiany. Gnawa musieli zmierzyć się z tymi samymi wyzwaniami nowoczesności, co reszta świata – jak połączyć globalizację z własną tradycją i historyczną narracją?

Komercjalizacja muzyki Gnawa (na poziomie masowym), zaczęła się w na początku lat 70 zeszłego wieku, dzięki dwóm marokańskim grupom muzycznym: Jil Jilala i Nass El Ghiwane. Obydwa zespoły zmieszały religijną muzykę sufijską z marokańskim popem, popularyzując krakeby i guembri. Od tego czasu zauważalna stała się coraz większa desakralizacja kultury Gnawa. W tym samym czasie nastąpił też eksodus Gnawa z Marrakeszu do Casablanki. Powody były czysto ekonomiczne: Marrakesz nie mógł utrzymać rosnącej populacji Gnawa, a w Casablance rosła klasa średnia, która mogła płacić więcej za lecznicze usługi Gnawa. Przenosili się tam więc w poszukiwaniu lepszego życia.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat historii Gnawa, widoczne jest ich wyraźne wychodzenie na zewnątrz, poza tradycyjne kręgi społeczne, co odzwierciedla zmianę pokoleniową: starsze pokolenia maalemów były zamknięte na świat zewnętrzny, natomiast młodsze pokolenia otwierają się na Zachód oraz średnie i wyższe klasy marokańskie, aby osiągnąć ich status społeczno-ekonomiczny. Wciąż jest jednak wielu tradycyjnych maalemów, którzy nie chcą wychodzić ze swoją tradycją na zewnątrz i stać się atrakcją turystyczną.

Nie da się jednak ukryć, że obecnie nawet rytuał lila skomercjalizował się. Ceremonie, które kiedyś trwały nawet trzy dni, często skracane są w tej chwili do zaledwie kilku godzin, ze względu na to, że ciężko jest odprawiać pełny lila tak często. Wielu starszych maalemów krytykuje ten sposób uznając, że w tak krótkim czasie duchy nie mogą się w pełni objawić. Także Mlouk powinny być wzywane o określonych godzinach – np. Lala Mira (Żółty) powinien objawić się o wschodzie słońca. Takie podejście pokazuje niestety, że rytuałami zaczęła rządzić ekonomia.

Rytuał lila pochłania ogromną ilość energii i wzywanie Mlouk staje się coraz bardziej niebezpieczne w sytuacji, gdy coraz mniej ludzi potrafi przejąć nad nimi kontrolę. Z drugiej strony, także repertuar muzyczny bezpośrednio związany z przywoływaniem Mlouk staje się coraz mniej skomplikowany, co powoduje zanik „głosów Mlouk”. Ewidentnie więc, począwszy od lat 70 zeszłego wieku, kultura Gnawa pozbawiana jest swojego świętego kontekstu. Pieśni dedykowane Mlouk sprzedawane są jako tak zwana muzyka świata, co wprawia w przygnębienie wielu starszych Gnawa, którzy nie mogą pogodzić się z dekontekstualizacją ich świętej muzyki. Poza tym muzyka Gnawa wykorzystywana jest i była przez zachodnich muzyków: Carlosa Santanę czy Led Zeppelin, co także ma ogromny wpływ na jej desakralizację. Znak czasów…

Joanna Wojtarowicz

Reklamy

One thought on “Dziś prawdziwych Gnawa już nie ma?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s